piątek, 20 września 2019

Be wild, be brave, don't regret.


SOL

  |  ZA ŻYCIA - WIEDŹMA, TERAZ - DEMON ROZDROŻY  |
|  WIEK I POCHODZENIE NIEZNANE  |  


Kiedyś była słońcem. Niebezpieczna i z wszech miar pożądana, doceniana, wielbiona, radosna i żywa. Jej ciepło pobudzało, ale w pewnym momencie spalało doszczętnie. A mimo oślepiającej jasności i nieznośnego gorąca, pragnienie dosięgnięcia jej było tak silne, że niemożliwe do pokonania. Zdrowy rozsądek ginął w obliczu potrzeby zbliżenia się, poznania, przekonania się o jej autentyczności. To jej nigdy nie syciło, wciąż potrzebowała więcej, pragnęła niemożliwego.
Nigdy nie była szlachetną gwiazdą. Nie doceniała tego, co miała w swoim zasięgu. Gardziła własnym światłem i rzucanym cieniem. Dumy i pychy były w niej zbyt dużo, nigdy nie starała się być szczera i wdzięczna. Nie prosiła o nic, nie dziękowała za nic. Brała to, czego zapragnęła bez pytania. Polegała na własnym pięknie, wierząc że otworzy dla niej każde drzwi, a ambicje miała ogromne. Była chciwa. Nadeszła noc, a jednak nie zgasła.
Stała się księżycem. Wciąż lśni, tym bardziej przerażając swoim wpływem. Niesie z sobą chłód, tajemnicę i koszmary. Sunie dalej, nieco wolniej, poważniej, bez krzty wcześniejszych iskier, polegając na gamie nocnych szarości. Nie zmieniła się za bardzo, bo nigdy nie pokazywała po sobie zbyt wiele. Wciąż otacza ją piękno, wciąż kusi, ma w sobie elegancję i powab. Brak tylko tego ciepła. Teraz już się nie sparzysz, ale też nigdy jej nie dosięgniesz.



[już kiedyś tu byłyśmy, ale krótko... teraz chcemy pobawić się dłużej ;D gryziemy, ale nie tak mocno, da się znieść ;) hej! ]