Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ellipson Symphony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ellipson Symphony. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 sierpnia 2017

Potrzebna jest pełnia, abyś mógł zobaczyć całą powierzchnię.


↭ Ellipson Symphony ↭ 23 lata ↭ Astavia ↭ 

Ellipson... ach, mała i słodka Ellipson. Taka niewinna, tylko spójrz. Jesteś w błędzie, kotku. Czasem niewinność przybiera różne formy, tu przybrała formę słodkiej, młodej dziewczyny o białych włosach. Kusi, aby zerknąć na nią kątem oka, żeby chociaż musnąć jej skórę opuszkami palców. Kusi, boś głupi. Nie zbliżaj się, nie ruszaj, nie oddawaj się pokusie podejścia do niej... Ech, ale już za późno, tak? Czasem niewinność przybiera różne formy, czasem jest to forma bardzo zła... zła w środku. 
❝Proszę cię, nie spoglądaj w gwiazdy... nie marz o nich, bo masz jedną przed sobą. Lśniącą bardzo jasno, po którą nie musisz sięgać aż do nieba.❞
Ellipson nigdy nie znała swojego prawdziwego nazwiska. Biedna, słodka i niewinna dziewczyna, stojąca na ulicy, wyróżniająca się wielkimi, niebieskimi oczami i białymi jak śnieg włosami. Wyróżniała się i to bardzo, ale jej to nie przeszkadzało. Wiele razy ktoś spytał jej się, czy przypadkiem nie jest elfem. Faktycznie, nieskazitelna i piękna... ech, głupi ci, co tak myśleli. Spokojnie, wielu się nabrało, wielu nie zauważyło kapiącej krwi z jej rąk, wprost na brukowe chodniki. Nie przejmuj się, nie przejmuj... bo nikt nie zauważył iskierki rozbawienia w jej oczach, kiedy krew pryskała na jej twarz, nikt. 
❝Proszę, poproś o pełnię... proszę, wtedy zobaczysz moje pełne oblicze.❞

Kim jest Ellipson? 

Czym jest Ellipson?


Dwadzieścia jeden lat temu, pewna bezdzietna, starsza księżna wybrała się nad rzekę, żeby w spokoju rozsypać tam prochy męża, który poległ na polowaniu wraz z królem. Jakie zaskoczenie musiało ją dopaść, kiedy usłyszała płacz dziecka z zarośli. Przybliżyła się do nich, a potem swoją, już drżącą dłonią odgarnęła liście rośliny. Zobaczyła tam dziewczynkę, może dwuletnią. Była ubrana w niebieską sukienkę, a na głowie, wśród śnieżnobiałych włosów widniała kokarda. Dziecko wpatrywało się w nią swoimi dużymi, niebieskimi oraz zapłakanymi oczami, szykując się na kolejny wybuch płaczu. Kobieta wzięła ją na ręce, przytulając jak własną córkę, którą wkrótce dziewczynka miała zostać. Och, te wszystkie służki, bogatej i starej księżnej, zachwycające się malutką istotką. Teraz wiele zmarłych osób, widząc to, wyśmiałoby je i natychmiast zamknęłoby dziecko w celi bez drzwi. Księżna nadała dziewczynce imię Ellipson, od poetki z dawnych czasów. Nazwisko miała po niej i jej mężu...
Ech, Ellipson wyrosła na piękną kobietę, myloną wiele z elfkami. Pełna uroku, wdzięku... wszystko to miała Ellipson, wszystko. Wiele dam zazdrościło jej urody, mogło wręcz dla niej zabić. Jednak... właśnie, jednak... bycie głupiutką dziewczynką, która mruga oczami, żeby przyciągnąć do siebie księcia, nie było w stylu Symphony.Ellipson bawiła się ludźmi, nie obchodziły jej uczucia innych, bo sama nic nie czuła. Nie mogła znieść gadaniny o ślubach, miłości i jeszcze raz o ślubach, to nie była jej bajka. Pociągało ją życie na krawędzi, bycie niezależną jak ptak. Wiele razy uwodziła mężczyzn, nie używając do tego, tylko urody, ale i śpiewu. Kusił on mężczyzn... był taki łagodny, nieskazitelny, cichy. Oj, biedni mężczyźni. Zawsze osiągała, to co chciała, nie przyzwyczaiła się do odmowy. Jednak życie w luksusie zaczynało ją coraz bardziej nudzić, tak jaki matka i wszystkie służki. Nawet mężczyźni z tego małego miasta zaczynali być nachalni, przynosząc coraz więcej kwiatów i czekoladek, aby choć jeszcze raz dotknąć Ellipson. Jednak ona nie była tylko zwykłą nastolatką, która chce się wyrwać z dworu... co to, to nie. Nikt nie widział prawdziwego oblicza Symphony, nikt nigdy więcej nie widział ludzi, którzy się jej naprzykrzali. Nikt nie wiedział, że Ell przeżyła pożar, który wybuchł w domu. Nikt nie wiedział, ile krwi na rękach miała ta urocza i z pozoru niewinna osóbka. Co się z nią teraz stało? Opłakiwała śmierć rodziny? Jak można kogoś opłakiwać, skoro go się nienawidziło... tak, nienawidziło aż tak, że podpaliło się własny dom. Dlaczego? Przecież starsza księżna ją kochała jak córkę! Może i tak... może i nie. Ellipson nie zauważała miłości, nic nie czuła. Wszystko zagłuszały ciche szepty, które mówiły, jej co ma robić. Nie wiedziała, kim była. Nie chciała wiedzieć. Zaczęła prosty żywot, z którego czerpała przyjemność i pieniądze, była najemniczką. Nie było łatwo ją znaleźć, nie łatwo było ją namówić do pomocy za grosze. Nikomu się to nie zdarzyło, ale kto wie...?
❝Jeśli będziesz mnie nudził lub dostanę za ciebie niezłą sumkę, choć byłbyś moim towarzyszem przy wielu przygodach, wbiję ci nóż w plecy.❞
---------------------------------------------
Witam! Zapraszam do wspólnych wątków!