ADALET FINNEGAN | 24 LATA |
ASTAVIA | CÓRKA LAVRANCE'A
Nie rób kroku, którego
nie możesz cofnąć, dopóki nie rozważysz, czego nie będziesz mógł zrobić, gdy
już to uczynisz.
Robin
Hobb — Uczeń skrytobójcy
Wygląd
Nigdy nie mówiono, żeby była
brzydka, nigdy nie mówiono, żeby była piękna. Nie budziła podziwu, a jedynie
wiecznie stawała się obiektem żartów ze względu na niecodzienną czuprynę,
której była właścicielką. I to właśnie te czerwone kosmyki grubych włosów
przypominały jej, kim naprawdę jest. Albo i nie jest. Po matce odziedziczyła
kształt oczu, bladą, jak prawdziwa księżniczka
z bajek, skórę i kształtne ciało. Proste brwi są ramą dla owalnej twarzy wolnej
od piegów czy znamion. Dziewczyna nie jest wysoka, nie jest też niska. Przez
ostanie piętnaście lat wypracowała sobie wyraźny zarys mięśni na nogach, rękach
i barkach, ale daleko jej do prawdziwie umięśnionego wojownika. Sprawia
wrażenie silnej, lecz średnio daje sobie radę z cięższymi przedmiotami.
Wieloletnim ćwiczeniom zawdzięcza zwinność i giętkość ciała. Poza rzadko
spotykaną barwą włosów nie posiada żadnych specjalnych znaków, po których
można byłoby ją rozpoznać. Blizny na jej ciele pozostałe po różnych przygodach,
są niemal niewidoczne.
Charakter
W każdej możliwej sytuacji Adalet
odczuwa silne emocje, niezależnie od tego, czy wydarzenie dotyczy jej lub nie.
Chciałaby się kierować tym, co czuje, ale zawsze podejmuje decyzje, które są
logiczne i rozsądne, postępuje według planu. Jest cicha i raczej powściągliwa,
nie lubi towarzystwa. Działa i pracuje samodzielnie, posiada wąskie grono
przyjaciół, wobec których jest lojalna i oddana. Źle czuje się w tłumie, nie
potrafi rozmawiać głośno i w dużym skupisku ludzi. Nigdy nie zaczyna rozmowy
jako pierwsza, jest nieśmiała. Nie zaczepia nieznajomych, nie zagaduje
przypadkowych ludzi. Peszy się przed obcymi. Zdecydowanie woli odpoczywać
samotnie, w ciszy i spokoju. Tłumi w sobie emocje, zawsze stara się być
pogodna. Jest pewna siebie i towarzyska w otoczeniu, które zna. Czerwonowłosa jest określana raczej jako
wyciszona i spokojna osoba, która ceni wiedzę i mądrość.
Jest pomysłowa, ale zawsze obiera
dobrze znany jej sposób działania, nigdy nie próbuje nowych idei, posłusznie
wypełnia polecenia. Analizuje wszystko, nie zawsze wyciąga wnioski. Jest
ambitna, lecz nie sprzeciwia się woli przełożonych lub osób od niej starszych.
Nie robi niczego z ciekawości,
woli pozostać neutralna podczas konfliktu. Nie lubi być w centrum uwagi. Nie
przejmuje się opinią byle kogo, ale drobna uwaga lub milczenie ze strony
bliskich doprowadza ją do szału i żalu. Jej marzenia zazwyczaj są realne i nie
bazują na niemożliwych do spełnienia celach. Reaguje jedynie wtedy, gdy jest to
konieczne.
Historia
Adalet przyszła na
świat dwadzieścia cztery lata temu w Mistmoore. Obraz jej rodziców został wymazany
przez maga tak samo, jak wczesne wspomnienia rodzinnego domu i Farii. Nie wie,
że pochodziła ze znaczącego rodu, którego nazwy postanowiono nikomu nie
wyjawiać. Nadano jej nowe nazwisko.
Wszystko zaczęło się od iskry, która zmieniła całe życie
dziewczyny. Bo iskra ta właśnie zapoczątkowała ogromny pożar, który niemal w
całości zamienił rozwijające się miasteczko, jakim było Mistmoore, leżące nieopodal
Varnas, w miejsce łez zmieszanych z popiołem. W zamieszaniu spowodowanym przez ogień
została porwana przez ludzi, którzy zmienili bieg wielu wydarzeń i doprowadzili
do upadku wielu rodów.
Wspomnienie jest mgliste. Czerwień płomieni, paraliżujący strach i własny krzyk. A potem tylko silna dłoń i wysoki mężczyznę odziany
w szary płaszcz, niosący spokój i ulgę. Las, ciemny las, zapach igieł i
deszczu, mgła między mokrymi konarami, wyraziste kolory. Strach pomieszany z
zaufaniem, bo emanująca łagodność i spokój przysłaniały lęk. Błądzenie pośród
drzew, przeklinanie i nawoływanie. Długa wędrówka bez celu, inni, którzy
patrzyli na z góry. Mówili i oceniali, śpieszyli się. Wszyscy ruszyli w jednym
kierunku. Mężczyzna mówił, że ma być dzielna i nie puszczać jego dłoni. I usłuchała — tak właśnie przeniosła się do Astavii.
Pierwsze co pamiętam, to tata biorący mnie na kolana, gdy
obejmowałam jego szyję i z całej siły, jaką może mieć dziecko, przytulałam.
I to, gdy Leidof pierwszy raz posadził mnie na konia i pokazywał, jak trzymać
lejce, jak utrzymać się w siodle. Byłam taka mała, ale taka szczęśliwa. Mogłam
robić, co mi do głowy przyszło, ale do wschodniego skrzydła nie miałam wstępu.
Tata mówił, że to nie jest miejsce dla kobiet, a ja nie pytałam, bo miałam
wtedy ważniejsze sprawy, niż łażenie po zimnym budynku gildii. Jakoś nie
potrafiłam przez długi czas zaprzyjaźnić się z dziećmi na ulicy, więc wreszcie wymyślili
mi plan dnia, żebym nie przeszkadzała. Miałam wstawać wcześnie, żeby zjeść
śniadanie i nakarmić zwierzęta. Rano przychodził starzec Herward, uczył mnie
pisać i czytać; rozmawiał ze mną i opowiadał historie, raz ciekawe, raz nudne -
ale słuchałam, bo wiedziałam, że tato dowie się, jeśli bym była nieposłuszna, a
kara będzie surowa. Czasem kazał robić dziwne rzeczy - skupiać się na kamieniu,
trzymać płonącą świecę i wpatrywać się w nią. Nie wiedziałam, dlaczego. Popołudniu
Leidof brał mnie do miasta na kilka godzin, pokazywał, gdzie co się znajduje,
jak targować się z ludźmi, jakie miejsca omijać. Wreszcie posiłek z dużej sali,
z ludźmi, których znałam z widzenia, wszyscy przewijali się przez gildię raz na
jakiś czas. A potem mogłam przez chwilę porozmawiać z ojcem i popatrzeć, jak podpisuje
papiery. Dzieciństwo miałam monotonne, ale szczęśliwe i lekkie. Do czasu, bo
gdy tylko nieco urosłam, przybyło mi obowiązków. Więcej nauki, więcej pracy,
więcej ćwiczeń na placu, więcej łez i potu, gdy starałam się pojąć podstawy
władania bronią. Nigdy nie zapomnę każdego upadku w błoto i każdego uderzenia,
które chybiłam. Nie chciałam ćwiczyć, ale nie śmiałam się sprzeciwić. Zresztą, potem
do tego doszło pilnowanie kramu wraz ze starszym chłopakiem, który pracował w
gildii. Moim obowiązkiem było przyjmowanie listów i wręczanie ich odpowiednim
osobom. Nie zastanawiałam się nad ich treścią, aż pewnego deszczowego dnia
wymknęłam się nocą z sypialni, aby podążyć za bratem w miasto i odkryć, że
gildia ojca nie była zwykłą gildią kupiecką…
Wreszcie zrozumiałam, dlaczego ojciec kazał szkolić mnie w
wielu dziedzinach, bo wreszcie miałam zając się czymś zupełnie innym, niż
wręczanie przesyłek.
Inne
Adalet Finnegan mieszka w
Firionie, w budynku gildii kupieckiej należącej do rodu Finneganów, która
potajemnie zajmuje się eliminowaniem różnych jednostek szkodzących osobom
zdolnym do sypnięcia złotem. Nie przyznaje się, że zna ciemniejszą stronę
interesów ojca - Rolfa Finnegana oraz to, czym zajmuje się jej przyszywany brat
- Leidof Finnegan.
Panicznie boi się ognia, ale nie rezygnuje ze świec. Jednakże trzyma się od nich z dala, jeśli istnieje taka możliwość.
Nazywają ją córką Lavrance'a ze względu na jej podobieństwo do legendarnej córki przesławnego złodzieja i krętacza, o którym opowieści krążą po Astavii od wieków.
Dzień dobry, witam się z moją pierwszą kartą tutaj i pierwszą tego typu w życiu. Mam nadzieję, że nie zanudzam :) Na razie muszę podziękować za wszystkie propozycje wątków, niestety brak mi czasu na więcej niż jeden, więc ze smutkiem i żalem od razu mówię, że nie dam rady :/