Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astavia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Astavia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 sierpnia 2019

Wiatr ciągle narzuca nam kierunek, w którym mamy podążać. Wieje wtedy kiedy się nie spodziewamy.


Aithan
29 lat | Astavia | Mag żywiołów
   Magia przepływała przez jego ciało. Czuł jej wyjątkową aurę. Stała się nieodłącznym elementem jego życia. Podstawą jego mocy były cztery żywioły. Ogień stanowił demoniczną siłę, oplatającą i zniewalającą wszystko czego dotknie. Powietrze swoją delikatnością i szybkością niczym skrytobójca atakowało z ukrycia. Woda stanowiła źródło życia, leczyła jak i powalała swoim majestatem. Ziemia była równowagą, zabierała ją i przywracała, tworzyła i niszczyła. Harmonia pomiędzy nimi była bardzo ważna. Nie mógł nadużyć żadnego z żywiołów, ponieważ by go pochłonął. Używanie magii nie było wbrew pozorom łatwe. Wymagało ogromnego skupienia, wejścia w głąb siebie i odszukanie tego czego się pragnęło. Magiczną energię uwalniał za pomocą specjalnych ruchów rąk i dłoni, jak i laski, wyrzeźbionej z olchowego drewna i podarowanej mu kiedyś przez elfów. 
       Pewnego razu magia została mu odebrana. Klan Czerwonych Magów odnalazł go dzięki znamieniu, którym kilkanaście lat temu naznaczył go jeden z jego członków. Uprowadzili go i uwięzili w jednej ze swoich tajnych siedzib, gdzie był torturowany. Potem w wyniku przeprowadzonego rytuału odebrali mu moc i wypuścili pozbawionego wszystkiego, co było cenne w jego życiu. Po tym wydarzeniu nie mógł się pozbierać. Bez magii świat był inny. Nadaremnie starał się jej uczyć na nowo. Wyruszył do swojego starego przyjaciela, mędrca Eruana, ale nie był mu w stanie pomóc. Zrezygnowany i pogrążony osiadł w jednej z wiosek i wiódł normalne życie, dopóki nie natrafił na portal, który przeniósł go do innej krainy zwanej Farią. W Farii magia była nie okiełznana, nieprzewidywalna, inna niż w Astavii. Wyczuwał ją, ale wciąż nie mógł jej użyć. Zaprowadziła go do serca Orlego Lasu. Tam ogień, woda, powietrze i ziemia otoczyły go, ponownie w niego wstępując. Uczucie, które wtedy go ogarnęło nie zapomni do końca życia. Potem ujrzał różne wizje, część z przeszłości, a część jak przypuszczał miała dopiero nadejść. Wśród urywków obrazów ukazała mu się twarz, równie piękna, co przerażająca i ociekająca krwią twarz kobiety. Wydało mu się jakby wołała o pomoc. Później zobaczył portal w wielkim drzewie i ciemność. Kiedy otworzył oczy znalazł się w innym miejscu, wrócił do Astavii. Ku jego zadowoleniu spostrzegł, że z powrotem może władać magią jednak jego moc nie była tak silna jak kiedyś. Rozpoczął ponowny trening w szkoleniu sztuk magicznych, lecz teraz rozsądniej posługiwał się swoją mocą i zrozumiał, że wcale nie była najważniejsza. Nie wrócił do swojego domu. Wędruje po wyspie zgłębiając tajniki magii. Jednocześnie w głowie utknęła mu kobieta z wizji. Widział ją czasami w snach. Dręczyło go to. Chciał jej pomóc, ale nie wiedział jak ją znaleźć. Ma nadzieję, że kiedyś ponownie natrafi na magiczny portal, co pomoże rozwiązać mu nurtującą zagadkę...

                                                                                                                    
Aithan po małej kąpieli i wiewiórzej klątwie. Zapraszam do wątków :)

środa, 16 sierpnia 2017

❝miłość nie ma dla nas znaczenia, dopóki jej nie stracimy❞

Nessa mówiąca o zaprzestaniu zabijania.

♕ Rodzina Archerson ♕ Astavia ♕

Słyszałeś o Archersonach? 
Czym są Archersonowie? Nawet nie zadawajcie sobie trudu, żeby pytać się, kim są. Przecież potwór nie zasługuje na miano osoby. Jednak tak, byli kiedyś ludźmi. Urodzonymi u schyłku ciemności panującej nad światem. To tylko legenda, stworzona przez plotki. Kilka setek, a może nawet tysięcy lat temu w małej wiosce żyła rodzina. Na pozór normalna. Tylko na pozór. Matka Elize była czarownicą. Ojciec Archer był człowiekiem, nic nieznaczącym wojownikiem. Wkrótce urodziły im się dzieci Axton (który nie do końca był dzieckiem Archera), Lorelai, bliźniaki Nessa i Latimer oraz najmłodsza córka Arden. Jednak to był i jest magiczny świat, wszystko jest tu tylko na pozór normalne. Dzieci nie odziedziczyły magicznego talentu matki oprócz najmłodszej Arden. Były wystawione na duże niebezpieczeństwo ze strony innych mieszkańców wioski, którzy podczas pełni zmieniali się w krwiożercze bestie zwane wilkołakami. Kiedy tylko dzieci wyrosły, stała się tragedia. Najmłodsza Arden rzuciła czar, zwany czarem serpenta. Przywoływał on demona, który w postaci węża opętywał ludzi, żeby ci mordowali się nawzajem. Żywił on się bowiem śmiercią. Nikt nie wiedział, dlaczego Arden to zrobiła, nikt nie wiedział, jak dostała się do księgi zaklęć matki. Do tej pory w uszach rodzeństwa huczą słowa ich ojca "każde zaklęcie można przerwać, kiedy czarownica umrze". Pomyślicie sobie, że nie zrobił tego, co? Niestety. Zabił własne dziecko. Jednak nie wszystko poszło tak, jak mówił. Czarna magia to inna sprawa, demony zakotwiczają się w światach, żywiąc się właśnie chaosem, śmiercią i mrokiem. Serpenta zakotwiczył się tu na dobre. Wilkołaki w postaci ludzi byli groźni, a co dopiero podczas pełni, która nadeszła zbyt szybko. Archer nie przeżył, a dzieci zostały ciężko ranne. Matka, chcąc, żeby jej potomstwo przeżyło, zawarła dosłownie pakt z diabłem. On dał jej dzieciom niemal zatrzymany proces starzenia się i specjalne zdolności, a one w zamian miały zabijać dla niego ludzi i zgarniać tym samym ich dusze do piekła. Axton wściekł się, nie umiał on panować nad emocjami. Zabił swoją matkę podczas furii, a rodzeństwu powiedział, że zabił ją demon. Wkrótce wilkołaki pozabijały siebie nawzajem, ale demon nie miał już czym się żywić, bo nawet rodzeństwo Archerson wyjechało z wioski. Demon wciąż krąży gdzieś po świecie, szukając śmierci. Co trzyma tę rodzinę jeszcze razem? Przyrzeczenie. Na zawsze i na wieczność razem.

środa, 2 sierpnia 2017

Potrzebna jest pełnia, abyś mógł zobaczyć całą powierzchnię.


↭ Ellipson Symphony ↭ 23 lata ↭ Astavia ↭ 

Ellipson... ach, mała i słodka Ellipson. Taka niewinna, tylko spójrz. Jesteś w błędzie, kotku. Czasem niewinność przybiera różne formy, tu przybrała formę słodkiej, młodej dziewczyny o białych włosach. Kusi, aby zerknąć na nią kątem oka, żeby chociaż musnąć jej skórę opuszkami palców. Kusi, boś głupi. Nie zbliżaj się, nie ruszaj, nie oddawaj się pokusie podejścia do niej... Ech, ale już za późno, tak? Czasem niewinność przybiera różne formy, czasem jest to forma bardzo zła... zła w środku. 
Proszę cię, nie spoglądaj w gwiazdy... nie marz o nich, bo masz jedną przed sobą. Lśniącą bardzo jasno, po którą nie musisz sięgać aż do nieba.
Ellipson nigdy nie znała swojego prawdziwego nazwiska. Biedna, słodka i niewinna dziewczyna, stojąca na ulicy, wyróżniająca się wielkimi, niebieskimi oczami i białymi jak śnieg włosami. Wyróżniała się i to bardzo, ale jej to nie przeszkadzało. Wiele razy ktoś spytał jej się, czy przypadkiem nie jest elfem. Faktycznie, nieskazitelna i piękna... ech, głupi ci, co tak myśleli. Spokojnie, wielu się nabrało, wielu nie zauważyło kapiącej krwi z jej rąk, wprost na brukowe chodniki. Nie przejmuj się, nie przejmuj... bo nikt nie zauważył iskierki rozbawienia w jej oczach, kiedy krew pryskała na jej twarz, nikt. 
Proszę, poproś o pełnię... proszę, wtedy zobaczysz moje pełne oblicze.

Kim jest Ellipson? 

Czym jest Ellipson?


Dwadzieścia jeden lat temu, pewna bezdzietna, starsza księżna wybrała się nad rzekę, żeby w spokoju rozsypać tam prochy męża, który poległ na polowaniu wraz z królem. Jakie zaskoczenie musiało ją dopaść, kiedy usłyszała płacz dziecka z zarośli. Przybliżyła się do nich, a potem swoją, już drżącą dłonią odgarnęła liście rośliny. Zobaczyła tam dziewczynkę, może dwuletnią. Była ubrana w niebieską sukienkę, a na głowie, wśród śnieżnobiałych włosów widniała kokarda. Dziecko wpatrywało się w nią swoimi dużymi, niebieskimi oraz zapłakanymi oczami, szykując się na kolejny wybuch płaczu. Kobieta wzięła ją na ręce, przytulając jak własną córkę, którą wkrótce dziewczynka miała zostać. Och, te wszystkie służki, bogatej i starej księżnej, zachwycające się malutką istotką. Teraz wiele zmarłych osób, widząc to, wyśmiałoby je i natychmiast zamknęłoby dziecko w celi bez drzwi. Księżna nadała dziewczynce imię Ellipson, od poetki z dawnych czasów. Nazwisko miała po niej i jej mężu...
Ech, Ellipson wyrosła na piękną kobietę, myloną wiele z elfkami. Pełna uroku, wdzięku... wszystko to miała Ellipson, wszystko. Wiele dam zazdrościło jej urody, mogło wręcz dla niej zabić. Jednak... właśnie, jednak... bycie głupiutką dziewczynką, która mruga oczami, żeby przyciągnąć do siebie księcia, nie było w stylu Symphony.Ellipson bawiła się ludźmi, nie obchodziły jej uczucia innych, bo sama nic nie czuła. Nie mogła znieść gadaniny o ślubach, miłości i jeszcze raz o ślubach, to nie była jej bajka. Pociągało ją życie na krawędzi, bycie niezależną jak ptak. Wiele razy uwodziła mężczyzn, nie używając do tego, tylko urody, ale i śpiewu. Kusił on mężczyzn... był taki łagodny, nieskazitelny, cichy. Oj, biedni mężczyźni. Zawsze osiągała, to co chciała, nie przyzwyczaiła się do odmowy. Jednak życie w luksusie zaczynało ją coraz bardziej nudzić, tak jaki matka i wszystkie służki. Nawet mężczyźni z tego małego miasta zaczynali być nachalni, przynosząc coraz więcej kwiatów i czekoladek, aby choć jeszcze raz dotknąć Ellipson. Jednak ona nie była tylko zwykłą nastolatką, która chce się wyrwać z dworu... co to, to nie. Nikt nie widział prawdziwego oblicza Symphony, nikt nigdy więcej nie widział ludzi, którzy się jej naprzykrzali. Nikt nie wiedział, że Ell przeżyła pożar, który wybuchł w domu. Nikt nie wiedział, ile krwi na rękach miała ta urocza i z pozoru niewinna osóbka. Co się z nią teraz stało? Opłakiwała śmierć rodziny? Jak można kogoś opłakiwać, skoro go się nienawidziło... tak, nienawidziło aż tak, że podpaliło się własny dom. Dlaczego? Przecież starsza księżna ją kochała jak córkę! Może i tak... może i nie. Ellipson nie zauważała miłości, nic nie czuła. Wszystko zagłuszały ciche szepty, które mówiły, jej co ma robić. Nie wiedziała, kim była. Nie chciała wiedzieć. Zaczęła prosty żywot, z którego czerpała przyjemność i pieniądze, była najemniczką. Nie było łatwo ją znaleźć, nie łatwo było ją namówić do pomocy za grosze. Nikomu się to nie zdarzyło, ale kto wie...?
Jeśli będziesz mnie nudził lub dostanę za ciebie niezłą sumkę, choć byłbyś moim towarzyszem przy wielu przygodach, wbiję ci nóż w plecy.
---------------------------------------------
Witam! Zapraszam do wspólnych wątków!

sobota, 20 maja 2017

Czerń i biel. Ja jestem szarością.


Raethyn Asar

27 lat ۴ Astavia ۴ Odnowiony


Hej czarna nocy!
To ja z Ciebie zrodzony
przeklęty i opętany
śmiercionośny, zniewolony.

Chciałem żyć. Umarłem.
Przeznaczenie oszukać się nie dało,
piekielnym ogniem spłonąłem
i na chwilę moje serce bić przestało. 

Teraz jestem cieniem swoim. 
Odkupionym, lecz zbłądzonym.
Bladym duchem życia mego
spragnionego i zdradzieckiego

Czerń i biel kończą już swój taniec 
śmierci i szyderstwa bladość
gorzki śpiew i zapach lilii
teraz panuje we mnie szarość.


Historia
Strach i ból
Krzyk i płacz
To byłem ja
Ale nie chce już być.
                                                                                                                             
Hej! Witam się z drugą postacią, tym razem trochę mroczniejszą i bardziej tajemniczą ^^  Zapraszam do wątków tutaj albo do Aithana :D

czwartek, 4 maja 2017

Córka Lavrance'a


ADALET FINNEGAN | 24 LATA | ASTAVIA | CÓRKA LAVRANCE'A

Nie rób kroku, którego nie możesz cofnąć, dopóki nie rozważysz, czego nie będziesz mógł zrobić, gdy już to uczynisz.
Robin Hobb — Uczeń skrytobójcy

Wygląd

Nigdy nie mówiono, żeby była brzydka, nigdy nie mówiono, żeby była piękna. Nie budziła podziwu, a jedynie wiecznie stawała się obiektem żartów ze względu na niecodzienną czuprynę, której była właścicielką. I to właśnie te czerwone kosmyki grubych włosów przypominały jej, kim naprawdę jest. Albo i nie jest. Po matce odziedziczyła kształt oczu, bladą, jak prawdziwa  księżniczka z bajek, skórę i kształtne ciało. Proste brwi są ramą dla owalnej twarzy wolnej od piegów czy znamion. Dziewczyna nie jest wysoka, nie jest też niska. Przez ostanie piętnaście lat wypracowała sobie wyraźny zarys mięśni na nogach, rękach i barkach, ale daleko jej do prawdziwie umięśnionego wojownika. Sprawia wrażenie silnej, lecz średnio daje sobie radę z cięższymi przedmiotami. Wieloletnim ćwiczeniom zawdzięcza zwinność i giętkość ciała. Poza rzadko spotykaną barwą włosów nie posiada żadnych specjalnych znaków, po których można byłoby ją rozpoznać. Blizny na jej ciele pozostałe po różnych przygodach, są niemal niewidoczne.

Charakter

W każdej możliwej sytuacji Adalet odczuwa silne emocje, niezależnie od tego, czy wydarzenie dotyczy jej lub nie. Chciałaby się kierować tym, co czuje, ale zawsze podejmuje decyzje, które są logiczne i rozsądne, postępuje według planu. Jest cicha i raczej powściągliwa, nie lubi towarzystwa. Działa i pracuje samodzielnie, posiada wąskie grono przyjaciół, wobec których jest lojalna i oddana. Źle czuje się w tłumie, nie potrafi rozmawiać głośno i w dużym skupisku ludzi. Nigdy nie zaczyna rozmowy jako pierwsza, jest nieśmiała. Nie zaczepia nieznajomych, nie zagaduje przypadkowych ludzi. Peszy się przed obcymi. Zdecydowanie woli odpoczywać samotnie, w ciszy i spokoju. Tłumi w sobie emocje, zawsze stara się być pogodna. Jest pewna siebie i towarzyska w otoczeniu, które zna.  Czerwonowłosa jest określana raczej jako wyciszona i spokojna osoba, która ceni wiedzę i mądrość.
Jest pomysłowa, ale zawsze obiera dobrze znany jej sposób działania, nigdy nie próbuje nowych idei, posłusznie wypełnia polecenia. Analizuje wszystko, nie zawsze wyciąga wnioski. Jest ambitna, lecz nie sprzeciwia się woli przełożonych lub osób od niej starszych.
Nie robi niczego z ciekawości, woli pozostać neutralna podczas konfliktu. Nie lubi być w centrum uwagi. Nie przejmuje się opinią byle kogo, ale drobna uwaga lub milczenie ze strony bliskich doprowadza ją do szału i żalu. Jej marzenia zazwyczaj są realne i nie bazują na niemożliwych do spełnienia celach. Reaguje jedynie wtedy, gdy jest to konieczne.

Historia

Adalet przyszła na świat dwadzieścia cztery lata temu w Mistmoore. Obraz jej rodziców został wymazany przez maga tak samo, jak wczesne wspomnienia rodzinnego domu i Farii. Nie wie, że pochodziła ze znaczącego rodu, którego nazwy postanowiono nikomu nie wyjawiać. Nadano jej nowe nazwisko.

Wszystko zaczęło się od iskry, która zmieniła całe życie dziewczyny. Bo iskra ta właśnie zapoczątkowała ogromny pożar, który niemal w całości zamienił rozwijające się miasteczko, jakim było Mistmoore, leżące nieopodal Varnas, w miejsce łez zmieszanych z popiołem. W zamieszaniu spowodowanym przez ogień została porwana przez ludzi, którzy zmienili bieg wielu wydarzeń i doprowadzili do upadku wielu rodów.
Wspomnienie jest mgliste. Czerwień płomieni,  paraliżujący strach i własny krzyk.  A potem tylko silna dłoń i wysoki mężczyznę odziany w szary płaszcz, niosący spokój i ulgę. Las, ciemny las, zapach igieł i deszczu, mgła między mokrymi konarami, wyraziste kolory. Strach pomieszany z zaufaniem, bo emanująca łagodność i spokój przysłaniały lęk. Błądzenie pośród drzew, przeklinanie i nawoływanie. Długa wędrówka bez celu, inni, którzy patrzyli na z góry. Mówili i oceniali, śpieszyli się. Wszyscy ruszyli w jednym kierunku. Mężczyzna mówił, że ma być dzielna i nie puszczać jego dłoni. I usłuchała  tak właśnie przeniosła się do Astavii.

Pierwsze co pamiętam, to tata biorący mnie na kolana, gdy obejmowałam jego szyję i z całej siły, jaką może mieć dziecko, przytulałam. I to, gdy Leidof pierwszy raz posadził mnie na konia i pokazywał, jak trzymać lejce, jak utrzymać się w siodle. Byłam taka mała, ale taka szczęśliwa. Mogłam robić, co mi do głowy przyszło, ale do wschodniego skrzydła nie miałam wstępu. Tata mówił, że to nie jest miejsce dla kobiet, a ja nie pytałam, bo miałam wtedy ważniejsze sprawy, niż łażenie po zimnym budynku gildii. Jakoś nie potrafiłam przez długi czas zaprzyjaźnić się z dziećmi na ulicy, więc wreszcie wymyślili mi plan dnia, żebym nie przeszkadzała. Miałam wstawać wcześnie, żeby zjeść śniadanie i nakarmić zwierzęta. Rano przychodził starzec Herward, uczył mnie pisać i czytać; rozmawiał ze mną i opowiadał historie, raz ciekawe, raz nudne - ale słuchałam, bo wiedziałam, że tato dowie się, jeśli bym była nieposłuszna, a kara będzie surowa. Czasem kazał robić dziwne rzeczy - skupiać się na kamieniu, trzymać płonącą świecę i wpatrywać się w nią. Nie wiedziałam, dlaczego. Popołudniu Leidof brał mnie do miasta na kilka godzin, pokazywał, gdzie co się znajduje, jak targować się z ludźmi, jakie miejsca omijać. Wreszcie posiłek z dużej sali, z ludźmi, których znałam z widzenia, wszyscy przewijali się przez gildię raz na jakiś czas. A potem mogłam przez chwilę porozmawiać z ojcem i popatrzeć, jak podpisuje papiery. Dzieciństwo miałam monotonne, ale szczęśliwe i lekkie. Do czasu, bo gdy tylko nieco urosłam, przybyło mi obowiązków. Więcej nauki, więcej pracy, więcej ćwiczeń na placu, więcej łez i potu, gdy starałam się pojąć podstawy władania bronią. Nigdy nie zapomnę każdego upadku w błoto i każdego uderzenia, które chybiłam. Nie chciałam ćwiczyć, ale nie śmiałam się sprzeciwić. Zresztą, potem do tego doszło pilnowanie kramu wraz ze starszym chłopakiem, który pracował w gildii. Moim obowiązkiem było przyjmowanie listów i wręczanie ich odpowiednim osobom. Nie zastanawiałam się nad ich treścią, aż pewnego deszczowego dnia wymknęłam się nocą z sypialni, aby podążyć za bratem w miasto i odkryć, że gildia ojca nie była zwykłą gildią kupiecką…
Wreszcie zrozumiałam, dlaczego ojciec kazał szkolić mnie w wielu dziedzinach, bo wreszcie miałam zając się czymś zupełnie innym, niż wręczanie przesyłek.

Inne


Adalet Finnegan mieszka w Firionie, w budynku gildii kupieckiej należącej do rodu Finneganów, która potajemnie zajmuje się eliminowaniem różnych jednostek szkodzących osobom zdolnym do sypnięcia złotem. Nie przyznaje się, że zna ciemniejszą stronę interesów ojca - Rolfa Finnegana oraz to, czym zajmuje się jej przyszywany brat - Leidof Finnegan.

Panicznie boi się ognia, ale nie rezygnuje ze świec. Jednakże trzyma się od nich z dala, jeśli istnieje taka możliwość.

Nazywają ją córką Lavrance'a ze względu na jej podobieństwo do legendarnej córki przesławnego złodzieja i krętacza, o którym opowieści krążą po Astavii od wieków.



Dzień dobry, witam się z moją pierwszą kartą tutaj i pierwszą tego typu w życiu. Mam nadzieję, że nie zanudzam :) Na razie muszę podziękować za wszystkie propozycje wątków, niestety brak mi czasu na więcej niż jeden, więc ze smutkiem i żalem od razu mówię, że nie dam rady :/

sobota, 18 kwietnia 2015

Aithan before

Aithan

20 lat, Astavia, Poszukiwacz przygód

      Aithan urodził się w tajemniczej rodzinie w małej wiosce na południowym wybrzeżu niedaleko miasta Theram. Od dzieciństwa często wpadał w tarapaty. Jest roztargniony, pomocny i głodny nowych przygód i wiedzy. Rzadko kiedy się poddaje. Stara się robić wszystko jak najlepiej. Bardzo lubi posługiwać się swoją mocą i pogłębiać ją.

       Największa z przygód w jego życiu zaczęła się kilka tygodni przed jego 16 urodzinami. Na początku zaczęły mu się śnić różne wizje, których nie rozumiał. Potem zaczął słyszeć głosy, ale także ich nie rozumiał. Następnie czuł jak cały czas się trzęsie pod nim ziemia, a także nie czuł ognia. Mógł trzymać w nim rękę nie doznając poparzeń. Z upływem czasu wszystkie te dziwactwa nasiliły się i czuł się coraz gorzej. Widząc jak cierpi jego rodzice postanowili, że wyślą go do znanego mędrca. Chłopak wyruszył w drogę. Po dotarciu na miejsce od razu poszedł się z nim spotkać. Mędrzec badając jego dolegliwości zaczął szeptać jakieś dziwne, niezrozumiałe słowa. Potem rzekł do niego, że ma dar władania czterema żywiołami a głosy i wizje jakie się mu ukazywały są wskazówkami odkrycia jeszcze większej mocy, ale więcej na ich temat nie wiedział. Mędrzec zaproponował mu, że może go szkolić i uczyć wiedzy magicznej, ale Aithan nie zgodził się, ponieważ na początku przerastało go to, więc wrócił do domu. Pragnął zapomnieć o tym wszystkim i porzucić swoją moc, ale było to niemożliwe.


       Pewnego razu przekonał się, że jego moc może być bardzo pożyteczna i powoli zmieniał zdanie. W końcu postanowił, że przyjmie propozycję mędrca. Pożegnał się z rodziną, opuścił wioskę i wyruszył w drogę. Mędrzec, widząc go, nie okazał zdziwienia, ponieważ wiedział, że prędzej czy później i tak chłopak by do niego powrócił. Zaczął szkolić Aithana jak posługiwać się magią żywiołów, chociaż sam jej nie posiadał. Aithan na początku miał problemy ale w miarę jak trenował stawał się coraz lepszy. Mędrzec nauczył go także nowej mowy, posługiwania się runami i zaklęć. Cała nauka zajęła mu kilka miesięcy, kiedy przekazał jemu swoją całą wiedzę wysłał go do tajemniczego rodu elfów. Aithan nie chciał od niego odchodzić, ponieważ bardzo się do niego przywiązał i polubił, ale nie miał wyjścia, bo wiedział, że mędrzec nie zmieni swojej decyzji.

      Nazajutrz wyruszył w daleką podróż na podarowanym mu koniu. Po kilku dniach ciężkiej wędrówki coś go zaatakowało. W jednej chwili przyćmiło mu oczy, a potem ubezwładniło. Przypomniał sobie o jednym z czarów mędrca i używając go uwolnił się, ale nie zobaczył kto go zaatakował. Napastnik pozostawił po sobie tylko bliznę na ramieniu Aithana, która przypominała dziwny znak. Kiedy wróciły mu siły nie zwlekając od razu wyruszył w drogę. Po tygodniu wędrówki dotarł na miejsce. Powiedział, że przesyła go mędrzec Eruan - bo tak miał na imię. Elfy zaprosiły go do swojego pałacu i ugościli. Kiedy Aithan odpoczął po podróży elfy zaczęły przekazywać mu swoją wiedzę. Pewnego razu opowiedział im o napadzie na niego i o bliźnie. Najstarszy z rodu elfów po dokładnym obejrzeniu i zbadaniu blizny rzekł, że to znak Klanu Czerwonych Magów i powiedział do niego, że miał wielkie szczęście bo niestracił swojej mocy. Starzec rzekł też, że znamię może czasami przynosić ból i nie wie jak się go pozbyć.

       Upłynęły dwa lata zanim Aithan nauczył się wszystkiego od swoich nauczycieli. Podczas tych dwóch lat spędzonych wśród elfów nauczył się historii Astavi, nowych zaklęć i ich starożytnej mocy, która coraz częściej zanikała, a także zdobył wielu przyjaciół. Elfy kilkakrotnie proponowały mu żeby zamieszkał z nimi ale za każdym razem odmawiał, ponieważ czuł pragnienie poznawania nowych rzeczy. Obecnie Aithan ma 20 lat i podróżuje po świecie szukając nowych przygód...

                                                                                                               
Witam i zapraszam do watków ;)


Kroniki Astavii: