B E V A N
bo tak szlachetne imiona nadaje się tak szlachetnym ogierom jak ja
jako człowiek
jako człowiek
Jego historia jest krótka. Urodził się w stajni na Ker-Paravelu i tam też wychowywał, otaczany chłopcami stajennymi, którzy dbali, by jego sierść zawsze błyszczała, a brzuch był pełny. Pilnowali, by miał dobrą kondycję i — w ślad za ojcem, który był najszybszym koniem w Narnii — stał się w przyszłości jednym z królewskich wierzchowców. Bevan był na tyle ambitny, by dążyć uparcie do tego celu i nie raz wracał do swojego boksu na trzęsących się ze zmęczenia nogach. Szybko zaskoczył ludzi swoją zwinnością i tym samym stał się jednym z ulubieńców starego króla Riliana, który był dla niego przyjacielem i idealnym kompanem do rozmów. Po śmierci króla, Bevan stał się bardziej nieposłuszny i zaczął wymykać się na samotne przechadzki po zielonych ternach Narnii.
ledwo 13 ludzkich lat na karku ● Panie starszy, czy to moja wina, że kopyta się panu plączą? ● poważne uzależnienie od cukru ● Czyżbym dostrzegł piękną kostkę w twojej dłoni? Miło, że o mnie pamiętałeś! ● odrobina końskiego humoru i ironii w cenie ● Nie napychaj się tak tą trawą, bo ci się w głowie poprzewraca! ● ciągłe kłótnie z borsukami o to, czy skunksy naprawdę przynoszą pecha ● Przecież ktoś o takim zapachu nie może być szczęśliwy ● nieufność wobec obcych
